Nie masz to jak ozdrowieńcze działanie szpitali. Idziesz do szpitala chory, połamany, umierający prawie i na sali natykasz się na gościa, który nie może chodzić, wycięto mu prostatę, zaszyto odbyt i wydala nie do końca strawione żarło do specjalnego woreczka przymocowanego do na brzucha. Jak opróżniają ten woreczek, zapach bije na głowę wszystko, co dotąd przyszło ci wąchać. Gość leży bezwładnie jak worek i tępo gapi się w sufit, bo co innego ma robić?
Dość szybko dochodzisz do wniosku, że jesteś zdrowy jak byk.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Generale! Świetnie, że wszystko dobrze z sercem.
OdpowiedzUsuńA co do wpisu - 100% prawda, ale jak to było? Szlachetne zdrowie...