http://biznes.onet.pl/nbp-w-i-kw-2010-r-deficyt-rachunku-biezacego-wnios,18490,3313536,1,news-detal
Nieśmiało przypominam, że w 1989 roku, gdy znienawidzone, niszczące polską gospodarkę komuchy oddawały władzę, zadłużenie Polski wynosiło circa ebałt 42 mld dolarów. Pożyczając na lewo i prawo potrafi żyć byle idiota. Ciekaw jestem, jak ten dług wytłumaczyłby ten domorosły ekonomiczny geniusz Balcerowicz?
wtorek, 29 czerwca 2010
Poparcie sportowca
Przeczytałem na Onecie, że wybitny sportowiec, Władysław Kozakiewicz poparł starającego się o prezydencki fotel Złodzieja Księżyca, Małego Wielkiego Człowieka.
Pan Kozakiewicz był tyczkarzem. Laury zdobywał w PRL-u, a jego najwybitniejszym osiągnięciem był złoty medal olimpijski w Moskwie (1980), gdzie pokazał rosyjskiej publiczności "gest Kozakiewicza", czyli zgiętą w łokciu rękę. Stał się pieszczoszkiem warszawskich salonów, bo "napluł niedźwiedziowi w pysk".
Chciałbym przypomnieć, że dwaj amerykańscy czarni lekkoatleci (dziś powiedzielibyśmy - Afroamerykanie), którzy na Olimpiadzie w Meksyku stojąc na podium (1968 r.) podnieśli do góry dłonie w czarnych rękawiczkach - na znak protestu przeciwko łamaniu praw czarnoskórych obywateli USA, zostali przez amerykański Komitet Olimpijski dożywotnio zawieszeni i wydaleni z Meksyku. Tak się przejawiała demokracja Ojczyzny Wolnych. Kozakiewiczowi włos nie spadł z głowy, a polskie, służalcze podobno wobec Moskwy władze broniły go przed reakcją rosyjskiej ambasady w Polsce.
Pokazywanie kibicom zgiętej w łokciu ręki jest, moim skromnym zdaniem - nie lada chamstwem. Kibice niewiele mają wspólnego z polityką i okazywanie im pogardy to skurwysyństwo najwyższego lotu. Olimpiady z założenia powinny być apolityczne. Gdyby Kozakiewicz chciał się popisać odwagą, mógł pokazać wała na przyjęciu w polskiej ambasadzie w Moskwie. Tam byli sami politycy i rosyjscy oficjele. Ale na to trzeba by mieć znacznie większe i bardziej twarde jaja.
W 1985 roku pan Kozakiewicz poprosił w Niemczech o azyl polityczny (ciekawe, czym sportowiec uzasadnił swa prośbę i na jakież to prześladowania się powoływał). Dostał niemieckie obywatelstwo i parę lat jeszcze startował w niemieckich barwach.
Prawdziwy Polak Patriota. Kaczor powinien być dumny z takiego poparcia.
Pan Kozakiewicz był tyczkarzem. Laury zdobywał w PRL-u, a jego najwybitniejszym osiągnięciem był złoty medal olimpijski w Moskwie (1980), gdzie pokazał rosyjskiej publiczności "gest Kozakiewicza", czyli zgiętą w łokciu rękę. Stał się pieszczoszkiem warszawskich salonów, bo "napluł niedźwiedziowi w pysk".
Chciałbym przypomnieć, że dwaj amerykańscy czarni lekkoatleci (dziś powiedzielibyśmy - Afroamerykanie), którzy na Olimpiadzie w Meksyku stojąc na podium (1968 r.) podnieśli do góry dłonie w czarnych rękawiczkach - na znak protestu przeciwko łamaniu praw czarnoskórych obywateli USA, zostali przez amerykański Komitet Olimpijski dożywotnio zawieszeni i wydaleni z Meksyku. Tak się przejawiała demokracja Ojczyzny Wolnych. Kozakiewiczowi włos nie spadł z głowy, a polskie, służalcze podobno wobec Moskwy władze broniły go przed reakcją rosyjskiej ambasady w Polsce.
Pokazywanie kibicom zgiętej w łokciu ręki jest, moim skromnym zdaniem - nie lada chamstwem. Kibice niewiele mają wspólnego z polityką i okazywanie im pogardy to skurwysyństwo najwyższego lotu. Olimpiady z założenia powinny być apolityczne. Gdyby Kozakiewicz chciał się popisać odwagą, mógł pokazać wała na przyjęciu w polskiej ambasadzie w Moskwie. Tam byli sami politycy i rosyjscy oficjele. Ale na to trzeba by mieć znacznie większe i bardziej twarde jaja.
W 1985 roku pan Kozakiewicz poprosił w Niemczech o azyl polityczny (ciekawe, czym sportowiec uzasadnił swa prośbę i na jakież to prześladowania się powoływał). Dostał niemieckie obywatelstwo i parę lat jeszcze startował w niemieckich barwach.
Prawdziwy Polak Patriota. Kaczor powinien być dumny z takiego poparcia.
sobota, 26 czerwca 2010
Apel do ludzi dobrej woli...
http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,8062314,Marta_Kaczynska_nie_chce_sie_wyprowadzic_z_Palacu.html
Wiem, wiem, plotek czyli dno i trzy metry mułu. Przyznaję się bez bicia, że czasami przeglądając tytuły artykułów zdarza mi się tamże zajrzeć. Mea culpa, nobody’s perfect…
Niemniej jednak, informacja ciekawa.
Z jednej strony, pani Marta zaoszczędziłaby państwu niemałego w końcu wydatku w postaci organizowania wyborów gdyby po prostu wystąpiła przed kamerami z oświadczeniem, że takiego wała jak Polska, najważniejsza w końcu, się z Pałacu wyprowadzi, w związku z czym wyborcy mogą sobie darować artystyczną twórczość przy urnach…
Z drugiej, demokracja niestety nie działa w ten sposób, tak więc uprasza się wyborców dobrej woli o pomoc dla pani Marty. Najwyraźniej wikt kucharzy Pałacu Prezydenckiego tuczy i zaklinowała się nam biedaczka pewną częścią ciała w drzwiach…
Swoją drogą, otrzymanie kilku milionów złotych odszkodowania i oszczędzanie na hotelach w stolicy nawet dla mnie jest wzniesieniem bezczelności na nowe wyżyny, a ja dość kreatywny jestem…
Wiem, wiem, plotek czyli dno i trzy metry mułu. Przyznaję się bez bicia, że czasami przeglądając tytuły artykułów zdarza mi się tamże zajrzeć. Mea culpa, nobody’s perfect…
Niemniej jednak, informacja ciekawa.
Z jednej strony, pani Marta zaoszczędziłaby państwu niemałego w końcu wydatku w postaci organizowania wyborów gdyby po prostu wystąpiła przed kamerami z oświadczeniem, że takiego wała jak Polska, najważniejsza w końcu, się z Pałacu wyprowadzi, w związku z czym wyborcy mogą sobie darować artystyczną twórczość przy urnach…
Z drugiej, demokracja niestety nie działa w ten sposób, tak więc uprasza się wyborców dobrej woli o pomoc dla pani Marty. Najwyraźniej wikt kucharzy Pałacu Prezydenckiego tuczy i zaklinowała się nam biedaczka pewną częścią ciała w drzwiach…
Swoją drogą, otrzymanie kilku milionów złotych odszkodowania i oszczędzanie na hotelach w stolicy nawet dla mnie jest wzniesieniem bezczelności na nowe wyżyny, a ja dość kreatywny jestem…
piątek, 25 czerwca 2010
Mamy gest!
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8061151,Piloci_Herculesow_odchodza.html
1 sierpniu 1968 roku po zdaniu egzaminów na WAT (5 kandydatów na jedno miejsce, ale połowa z miejsc była - jak okazało się dopiero "w praniu" - zaklepana dla rozmaitych synów ministerialnych urzędników, bo np. w moim plutonie był syn dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego) musiałem podpisać zobowiązanie, że po ukończeniu studiów przez 12 co najmniej lat pozostanę w wojsku. Armia wpakowała w nas spory grosz (można było przyjść na uczelnię na golasa i z pustymi kieszeniami, dostawało się dosłownie wszystko, włącznie z ołówkami, długopisami i suwakami logarytmicznymi) i nie zamierzała tych pieniędzy tracić.
To tak odnośnie rozrzutności za PRL-u.
Teraz mamy państwo diablo gospodarne i stać nas na wywalenie 20 melonów PLN na szkolenie 10 pilotów do 5-ciu samolotów (idę o zakład, że na tym się nie skończyło, bo przecież trzeba też wyszkolić nawigatorów, pokładowych mechaników i obsługę naziemną), a potem ich uziemiamy.
A piloci po tym dość w końcu kosztownym przeszkoleniu składają sobie ot tak, wymówienia. I - jak mawiał Milo Minderbinder - wszyscy mają udział w zyskach, bo z tego właśnie wuj Sam ma chlebek.
Ale - psiakrew! - ja za ten chlebek płacę swoimi podatkami!
1 sierpniu 1968 roku po zdaniu egzaminów na WAT (5 kandydatów na jedno miejsce, ale połowa z miejsc była - jak okazało się dopiero "w praniu" - zaklepana dla rozmaitych synów ministerialnych urzędników, bo np. w moim plutonie był syn dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego) musiałem podpisać zobowiązanie, że po ukończeniu studiów przez 12 co najmniej lat pozostanę w wojsku. Armia wpakowała w nas spory grosz (można było przyjść na uczelnię na golasa i z pustymi kieszeniami, dostawało się dosłownie wszystko, włącznie z ołówkami, długopisami i suwakami logarytmicznymi) i nie zamierzała tych pieniędzy tracić.
To tak odnośnie rozrzutności za PRL-u.
Teraz mamy państwo diablo gospodarne i stać nas na wywalenie 20 melonów PLN na szkolenie 10 pilotów do 5-ciu samolotów (idę o zakład, że na tym się nie skończyło, bo przecież trzeba też wyszkolić nawigatorów, pokładowych mechaników i obsługę naziemną), a potem ich uziemiamy.
A piloci po tym dość w końcu kosztownym przeszkoleniu składają sobie ot tak, wymówienia. I - jak mawiał Milo Minderbinder - wszyscy mają udział w zyskach, bo z tego właśnie wuj Sam ma chlebek.
Ale - psiakrew! - ja za ten chlebek płacę swoimi podatkami!
Łubu dubu, łubu dubu...
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8061436,Martyrologia_za_dobre_swiadectwo_szkolne.html
…były już w naszym kraju czasy, kiedy hagiografie Jedynie Słusznych Wodzów dziatwie w szkołach rozdawano, więc biorąc pod uwagę że PiSS inwencję z tamtych lat czerpie całymi garściami, fakt „uszczęśliwiania” gimnazjalistów mnie nie dziwi… Niestety, pamiętam też jak młodzi ludzie zapatrują się na takie zapędy grona pedagogicznego. Aż strach pomyśleć, gdzie poszczególne zdjęcia upamiętniające żywot Santo Subito Lecha K. mogą skończyć…
A wydawałoby się, że krakowska oświata ma większe problemy na głowie…
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35803,8034638,NIK_o_szkolnych_obiadach__niesmak_po_kontroli.html
…były już w naszym kraju czasy, kiedy hagiografie Jedynie Słusznych Wodzów dziatwie w szkołach rozdawano, więc biorąc pod uwagę że PiSS inwencję z tamtych lat czerpie całymi garściami, fakt „uszczęśliwiania” gimnazjalistów mnie nie dziwi… Niestety, pamiętam też jak młodzi ludzie zapatrują się na takie zapędy grona pedagogicznego. Aż strach pomyśleć, gdzie poszczególne zdjęcia upamiętniające żywot Santo Subito Lecha K. mogą skończyć…
A wydawałoby się, że krakowska oświata ma większe problemy na głowie…
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35803,8034638,NIK_o_szkolnych_obiadach__niesmak_po_kontroli.html
środa, 23 czerwca 2010
O bredzących, siedzących okrakiem na płocie i kłopocie z gejami…
Napierniczak, delikatnie rzecz biorąc, ocipiał. Niby gada z sensem, ale negatywne słowa Cimoszewicza na temat potencjalnej koalicji z PiSS go „bolą”. I choć znani politycy lewicy jednoznacznie się wypowiadają, że Kaczorowi mogą co najwyżej nogę podać, jeden wódz z obłędem w oczach dalej buduje wrażenie, że wszystkie opcje są możliwe.
Panie Napierniczak, nie są możliwe. Uległ pan iluzji, że 13% zdobyte przez pana w wyborach jest realnym kapitałem politycznym SLD, którym już pan kupczyć zacząłeś, kompletnie zapominając o tym, że duża część osób zagłosowała tak a nie inaczej, bo zawsze była to jakaś alternatywa dla dwóch pozostałych dinozaurów. Więc nie zdziw się pan, jak wygrana nie przełoży się na głosy wyborców w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, a tym bardziej nie otwieraj szeroko oczu, jeżeli ludzie twoje ewentualne nawoływania na obdarzenie głosem któregoś z pozostałych kandydatów oleją ciepłym moczem. Równie dobrze możesz pan Kubusia Puchatka namaszczać.
Za to Kaczor zacisnął zęby i skacze okrakiem na sztachetach płotu mając nadzieję, że ciemny lud to kupi. Pech polega na tym, że cała salwa burtowa już poszła – każda staruszka, „prawdziwy patriota", jak również kruchty i Ochotnicze Straże Pożarne z podkarpackiego karnie oddały głos w pierwszej turze. Więc chcąc nie chcąc, do lewicy mizdrzyć się trzeba. A tu nie dość że ta czarownica Staniszkis wygadała się dzisiaj i nazwała młody elektorat SLD „młodzieżą typu disco-polo”, to jeszcze ten cholerny komuch chce refundacji in-vitro, parytetów dla kobiet i, co najgorsze, Karty Praw Człowieka! A przecież wiadomo, że tuż zza tej karty wychyla głowę pierwsza para gejowska z obrączkami na palcach! Tfu! Więc Kaczor z jednej strony puszcza na lewo całuski, a z drugiej rumieniąc się kręci główką, niczym dziewica na świńską propozycję chłopaka. Sztachety w kuper cisną, ale grać trzeba. W końcu stołek… tfu… Polska najważniejsza.
Z tą Kartą Praw Człowieka to mi ulżyło, bo gdybym zobaczył Kaczora na paradzie gejów w Warszawie, to moja przepona mogłaby tego nie przeżyć… Przy takim kontrkandydacie powleczenie się do lokalu wyborczego żeby oddać głos na faceta o charyzmie stracha na wróble, bredzącego trzy po trzy w trakcie wyprowadzania nas z NATO i cholera wie jeszcze czego, nawet nie wydaje się takie obrzydliwe.
Panie Napierniczak, nie są możliwe. Uległ pan iluzji, że 13% zdobyte przez pana w wyborach jest realnym kapitałem politycznym SLD, którym już pan kupczyć zacząłeś, kompletnie zapominając o tym, że duża część osób zagłosowała tak a nie inaczej, bo zawsze była to jakaś alternatywa dla dwóch pozostałych dinozaurów. Więc nie zdziw się pan, jak wygrana nie przełoży się na głosy wyborców w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, a tym bardziej nie otwieraj szeroko oczu, jeżeli ludzie twoje ewentualne nawoływania na obdarzenie głosem któregoś z pozostałych kandydatów oleją ciepłym moczem. Równie dobrze możesz pan Kubusia Puchatka namaszczać.
Za to Kaczor zacisnął zęby i skacze okrakiem na sztachetach płotu mając nadzieję, że ciemny lud to kupi. Pech polega na tym, że cała salwa burtowa już poszła – każda staruszka, „prawdziwy patriota", jak również kruchty i Ochotnicze Straże Pożarne z podkarpackiego karnie oddały głos w pierwszej turze. Więc chcąc nie chcąc, do lewicy mizdrzyć się trzeba. A tu nie dość że ta czarownica Staniszkis wygadała się dzisiaj i nazwała młody elektorat SLD „młodzieżą typu disco-polo”, to jeszcze ten cholerny komuch chce refundacji in-vitro, parytetów dla kobiet i, co najgorsze, Karty Praw Człowieka! A przecież wiadomo, że tuż zza tej karty wychyla głowę pierwsza para gejowska z obrączkami na palcach! Tfu! Więc Kaczor z jednej strony puszcza na lewo całuski, a z drugiej rumieniąc się kręci główką, niczym dziewica na świńską propozycję chłopaka. Sztachety w kuper cisną, ale grać trzeba. W końcu stołek… tfu… Polska najważniejsza.
Z tą Kartą Praw Człowieka to mi ulżyło, bo gdybym zobaczył Kaczora na paradzie gejów w Warszawie, to moja przepona mogłaby tego nie przeżyć… Przy takim kontrkandydacie powleczenie się do lokalu wyborczego żeby oddać głos na faceta o charyzmie stracha na wróble, bredzącego trzy po trzy w trakcie wyprowadzania nas z NATO i cholera wie jeszcze czego, nawet nie wydaje się takie obrzydliwe.
Tajemnica proboszcza
http://wiadomosci.onet.pl/2681,2188243,nie_bedzie_tablicy_w_krypcie_wawelskiej,wydarzenie_lokalne.html
Nie, żeby mi zależało na tej tablicy, ale ciekaw jestem, co takiego pilnego ma do roboty proboszcz w czasie wyborów? Roznosi nocami wyborczą bibułę, czy co?
Przypomniał sobie młodość, chyłem i tyłkiem kręci na powielaczu ulotki, które ministranci ukradkowo wtykają pod wycieraczki samochodów?
Nie, żeby mi zależało na tej tablicy, ale ciekaw jestem, co takiego pilnego ma do roboty proboszcz w czasie wyborów? Roznosi nocami wyborczą bibułę, czy co?
Przypomniał sobie młodość, chyłem i tyłkiem kręci na powielaczu ulotki, które ministranci ukradkowo wtykają pod wycieraczki samochodów?
Subskrybuj:
Posty (Atom)