Counter


View My Stats

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Oferta pracy

Wiecie, człek się starzeje i coraz trudniej go zaskoczyć, ale to przebija wszystko inne i wyprzedza o kilka długości.

http://deser.pl/deser/1,97052,8244719,Dostarcza_krzyz_w_kilka_dni__Razem_z_obroncami.html

Te krzyże mogą się stać naszym głównym artykułem eksportowym!

Rewelka!

sobota, 14 sierpnia 2010

Kwestia pomnikowa...

Prezes Kaczyński wydalił z siebie oświadczenie dotyczące kwestii pomnika, jaki Naród ma wystawić Jego Bratu.
Ponieważ sprawa nie jest błahą, otwieram dyskurs:

JAKI KSZTAŁT POWINIEN MIEĆ WYSTAWIONY LECHOWI KACZYŃSKIEMU PRZEZ NARÓD POMNIK I Z JAKIEGO WYKONAĆ GO MATERIAŁU...

Proszę o zwięzłe wypowiedzi niekoniecznie z uzasadnieniem.

Potem się kwestię przegłosuje.

A swoją drogą, czy nie uważacie, że popierdolony jest kraj, w którym szef największej opozycyjnej partii, zamiast krytykować rząd za próby dobrania się podatnikom do kieszeni (zwiększenie VAT), czy brak pomysłu na reformę niewydolnego systemu emerytalnego, albo systemu opieki zdrowotnej, skupia się na zbudowaniu pomnika swojemu bratu, a nikt z jego partyjnych towarzyszy nie wzywa chyłem i tyłkiem karetki i nie wysyła go do Tworek?

środa, 11 sierpnia 2010

Propozycja dla czytelników pewnego czasopisma...

http://gry.onet.pl/2208236,,activision-nie-bdzie-wspiera-uywanych-gier,wiadomosc.html

Zapytajcie Szanownych Redaktorów tego czasopisma, co sądzą o polityce producentów gier komputerowych. Nie pytajcie tylko... nie, nie podam nazwisk.

Zobaczcie, kto bywał zaproszony na wszelkiego rodzaju targi i prezentacje gier komputerowych (oczywiście mówię o zagranicznych - o polskich nawet wspominać nie warto) i zapytajcie tych panów, co stamtąd poprzywozili...

Moraliści się znaleźli...

P.S. Ponieważ od roku nie czytuję Tego Czasopisma, być może moje zastrzeżenia są nieaktualne i ci panowie bronią Czytelników i Graczy jak niepodległości gromiąc chamską chciwość producentów gier.

Ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że poza nielicznymi kwęknięciami dalej trzymają sztywną linię redakcyjną...

Producent i Dystrybutor może robić co chce, bo jest ci on Naszym Przyjacielem.
Czytelnik ma kupować Nasze Pismo i nie gadać...

wtorek, 10 sierpnia 2010

Sprawa krzyża... ciąg dalszy

Ponad dwa tygodnie temu pisałem o krzyżu przed Pałacem Prezydenckim.

Dziś rano pod tamtym tekstem pojawił się komentarz, który pozwolę sobie przytoczyć...

Alaknár pisze...

Mi się przypomina cały "Dzień Świra". Ta rzeczywistość jest jakaś wypaczona, dziwna, chora. Fanatycy religijni rozpieprzają spokój publiczny, tworzą sobie świętych i robią sabaty, a Kościół na to nie reaguje, rząd na to nie reaguje, służby porządkowe Warszawy nie reagują...

Niech tam ktoś postawi krzesełko z napisem "Reżyser" - chyba łatwiej mi będzie to wszystko znieść..
.


Alaknarze, ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że żyję w domu wariatów.

Grupka kretynów, religijnych fanatyków i bezmyślnych idiotów uczyniła z obrony krzyża najważniejszą sprawę swojego życia. Ten krzyż to pusty symbol, który absolutnie nie powinien stać tam, gdzie stoi, ale wszystkie służby odpowiedzialne za porządek w mieście obchodzą się z broniącymi go idiotami jak ze śmierdzącym jajkiem. Gdy pod Sejmem górnicy palili opony, policja użyła gumowych kul. Na wyposażeniu oddziałów interwencyjnych są wodne armatki. Czemu nikt nie sięga po te środki?

Sprawa wymyka się spod kontroli. Polacy zawsze byli idiotami (nie wszyscy może, ale spora część). Zaciek na jakiejś szybie powodował sensację i wywoływał wybuchy religijnej histerii. Moim zdaniem to zjawisko bardzo niebezpieczne dla samego Kościoła - skoro hierarchowie nie panują nad owczarnią, to mogą w niej spokojnie grasować rozmaite wilki.

Wielokrotnie pisałem, że krzyże powinny zniknąć z publicznych gmachów i urzędów. Nazywano mnie wojującym ateistą, i zajadłym antyklerykałem. Owszem, jestem antyklerykałem. A jak nazwać tych starych, zgorzkniałych i oszukanych ludzi, którzy powtarzają jak mantrę: "Tylko pod krzyżem..."

Na Krakowskim Przedmieściu może dojść do tragedii. Tylko patrzeć, jak jakiś idiota i fanatyk zechce się - na przykład - podpalić. Obrona krzyża to w końcu Wielka Sprawa. I co? będziemy mieli nowego świętego?

Jak długo jeszcze potrwa ten idiotyzm?

sobota, 7 sierpnia 2010

Kto tu kogo robi w jajo?

Zerknąłem sobie ja dzisiaj na ofertę Dialogu. „DialNet Mega 100”, prędkość pobierania danych circa ebałt 10 megabajtów na sekundę. Jak kiedyś zamawiałem „DialNet Mega 6” to pani zadała mi jakże nietaktowne pytanie „Do czego panu będzie potrzebne takie łącze?” „Żeby mi demotywatory.pl szybciej wczytywało”.

Akurat już bez sarkazmu mogę odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że mam dość pokaźną kolekcję gierek na Steam, a ściąganie 15 giga „Dragon Age” z prędkością 100 kilobajtów na sekundę średnio mi się uśmiecha. Ale ile osób w Polsce korzysta z tego serwisu? Ile ściąga darmowe, offowe filmy? Do gry po sieci zupełnie wystarcza 2 megabity. A reszta? Chcą żeby im się szybciej Onet wczytywał, trailery na YouTube i poczta ściągała? No bez jaj. Gdyby chodziło o sprzedaż bazooki, to producent miałby chociaż na tyle przyzwoitości, żeby na 7 stronie instrukcji obsługi drobnym druczkiem napisać „kategorycznie zabrania się używania sprzętu do likwidacji innych celów poza komarami”.

Firmy telekomunikacyjne doskonale wiedzą, do czego te grube kabelki służą, ale pytanie o to jest im zdecydowanie nie na rękę, bo w przeciwnym razie, kto buliłby te niemałe w końcu rachunki? Tak po mojemu, to prawnie dałoby się to zakwalifikować niemal jako stręczycielstwo, czyli czerpanie korzyści z nierządu.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8199173,Cyfrowki_zdrozeja__Polska__jedyna_w_UE__chce_opodatkowac.html

Mało tego, właśnie dowiedziałem się, że kupując dysk twardy, odtwarzacz MP3, wieżę grającą, płytę DVD czy ryzę papieru JUŻ odprowadzam jakiś tam procent opłaty na konta organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Żeby było jeszcze śmieszniej, poniższy artykuł uczy, że ludzie, którzy z definicji powinni być beneficjentami owych organizacji przy próbie wyegzekwowania swoich należności zaczynają napotykać na niespodziewane przeszkody...

http://prawo.vagla.pl/node/7196

Moja rada na dziś: idźcie sobie panowie szeroko pojęci „twórcy” z wydawcami, dystrybutorami itp. itd. gdzieś na boisko i wyjaśnijcie raz na zawsze co i jak, bo jak ktoś trzeci raz w autobusie wyskakuje z tekstem „bileciki do kontroli” to może dostać coś zupełnie innego niż bilecik...

Dopisek EGMa

Sytuacja zaczyna mi przypominać ten moment średniowiecza, w którym pojawiła się broń palna. Taki Zawisza Czarny ćwiczył i szkolił się przez lat dwadzieścia, a potem mógł go zza krzaka ustrzelić byle chmyz, który miał w łapie rusznicę. Mimo kościelnych anatem broń palna się przyjęła – i to jak!

Technologia idzie naprzód i dawne pojęcia praw autorskich nijak do niej nie przystają. W okopach Św. Trójcy bronią się jeszcze nieliczni spece od tropienia internetowych piratów i pracujący dla nich prawnicy, ale – moim zdaniem – gówno z tego wyjdzie.

Szczególnie, że - jak napisał Anakha – sytuacja prawna obrońców tych autorskich praw też do końca jasna nie jest...

czwartek, 5 sierpnia 2010

Wydawcy

Hasając sobie beztrosko na Forum Fahrenheita stwierdziłem, że ludzi mających finansowe pretensje do wydawnictw Fabryka Słów i Red Horse jest więcej. Proszę więc poszkodowanych o kontakt - i może wspólnie się zastanowimy, jak zmusić obu panów Górskich do szanowania umów, terminów i swojego słowa...

niedziela, 1 sierpnia 2010

Powstanie Warszawskie

Jak co roku od wielu lat obchodzimy rocznicę - tym razem 66 wybuchu Powstania Warszawskiego.
http://wiadomosci.onet.pl/2682,2204870,miasto_pograzy_sie_w_ciszy_i_bezruchu_dwa_miesiace_obchodow,wydarzenie_lokalne.html
Może zechciejmy się przyjrzeć prezentowanej fotografii.
Czterech młodych ludzi. Jeden ma przedwojenny karabin Mosina (chyba). Drugi trzyma w łapie niemiecki granat, trzeci - nieco w głębi - ma w dłoni finkę? nóż kuchenny?
Czwarty kibicuje towarzyszom broni.

Wiecie co? W rozmaitych publikacjach dotyczących Powstania Warszawskiego wszyscy zgodnie podkreślali bohaterstwo młodych warszawiaków walczących w Powstaniu.
Nikt nie napisał, że byli idiotami. A byli.