Wysłany: Sob, 26 Lis 2011 18:54 Temat postu:
No popatrzcie! Jeszcze nie Wigilia, a bydlęta zaczynają mówić ludzkim głosem...
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ofensywa-ziobrystow-palikot-chce-zniszczyc-nasze-w,1,4934375,wiadomosc.html
Pal sześć wrzód na (_!_) jakim dla politycznych wyjadaczy takich jak Kurwski jest Palikot. Ale ten prawy pitbull ma w jednym rację:
... zarzucił rządzącej Platformie Obywatelskiej, że chce oszczędzać m.in. na becikowym, a nie sięga do głębokich kieszeni, w tym banków i hipermarketów. Dlaczego nie ma podatku bankowego, my będziemy tego żądać - zapowiedział polityk. Dodał też, że państwo traci, bo bardzo często hipermarkety wykazują zerowy dochód, po to by nie zostawiać pieniędzy w naszym kraju.
Nie sądzę, żeby próba częściowego choćby ogolenia zysków bankowców i wielkich sieci handlowych się powiodła, ale dobrze, że ktoś o tym zaczyna mówić...
sobota, 26 listopada 2011
piątek, 25 listopada 2011
Znalezione w sieci
Ostrzega się Czytelnika, że treści znalezione pod wskazanym linkiem mogą być mocno bulwersujące...
http://www.ealasaid.com/misc/vsd/index.html
http://www.ealasaid.com/misc/vsd/index.html
środa, 23 listopada 2011
Wszyscy do obrony Gromosława!
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gen-gromoslaw-cz-zatrzymany-przez-cba,1,4931371,wiadomosc.html
Cudowne. Gromosław to przecież cholernie w Polsce popularne imię, a Gromosławów Cz. może być od groma! W ten sposób nikt absolutnie nie może do nikogo mieć pretensji o plamę na dobrym imieniu (jakkolwiek właściwy Gromosław Cz. zbyt czystego sumienia chyba nie ma). A przecież pamiętam, że nie tak dawno temu niejakiego Gromosława Czempińskiego (zbieżność imienia i pierwszej litery nazwiska jest oczywiście absolutnie przypadkowa) noszono na rękach za akcję wyrwania z brudnych łap obleśnych saddamitów dzielnych, ale nieco zagubionych amerykańskich agentów. Ktoś może poczynić absolutnie nieuprawnione skojarzenia. Ręce precz od Gromosławów!
Cudowne. Gromosław to przecież cholernie w Polsce popularne imię, a Gromosławów Cz. może być od groma! W ten sposób nikt absolutnie nie może do nikogo mieć pretensji o plamę na dobrym imieniu (jakkolwiek właściwy Gromosław Cz. zbyt czystego sumienia chyba nie ma). A przecież pamiętam, że nie tak dawno temu niejakiego Gromosława Czempińskiego (zbieżność imienia i pierwszej litery nazwiska jest oczywiście absolutnie przypadkowa) noszono na rękach za akcję wyrwania z brudnych łap obleśnych saddamitów dzielnych, ale nieco zagubionych amerykańskich agentów. Ktoś może poczynić absolutnie nieuprawnione skojarzenia. Ręce precz od Gromosławów!
poniedziałek, 21 listopada 2011
Ciekawostka taka...
http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/urzad-telekomunikacji-pakistanu-zabronil-uzywania-,1,4912436,wiadomosc.html
...i adekwatnie:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/oto-lista-przeklenstw-zakazanych-przez-kosciol,1,4911579,wiadomosc.html
Pakistańskim urzędasom trudno się dziwić. Wiadomo, poganie.
Ale co zrobić z kardynalnym Dziwiszem?
Ciekawość bierze, co powie pobożny, praktykujący i szanujący nakazy swoich Pasterzy katolik, gdy nagle spadnie mu na nogę jakiś solidny ciężar?
Ma ktoś jakieś pomysły?
...i adekwatnie:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/oto-lista-przeklenstw-zakazanych-przez-kosciol,1,4911579,wiadomosc.html
Pakistańskim urzędasom trudno się dziwić. Wiadomo, poganie.
Ale co zrobić z kardynalnym Dziwiszem?
Ciekawość bierze, co powie pobożny, praktykujący i szanujący nakazy swoich Pasterzy katolik, gdy nagle spadnie mu na nogę jakiś solidny ciężar?
Ma ktoś jakieś pomysły?
Abonament, ... go mać!
http://wiadomosci.onet.pl/media/abonament-rtv-dolicza-do-rachunku-za-prad,1,4912461,wiadomosc.html
Wiecie, ta wredna komuna nie zmuszała jednak wszystkich do płacenia za możliwość słuchania czy oglądania partyjnych bonzów.
Ja od pięciu lat nie mam telewizora, ani radioodbiornika. I co, mam płacić za wątpliwą możliwość oglądania pysków Pospieszalskiego, albo Wildsteina?
Ciekawe, nawiasem mówiąc, że ten "jeden ze współautorów" projektu chce zachować anonimowość...
Wiecie, ta wredna komuna nie zmuszała jednak wszystkich do płacenia za możliwość słuchania czy oglądania partyjnych bonzów.
Ja od pięciu lat nie mam telewizora, ani radioodbiornika. I co, mam płacić za wątpliwą możliwość oglądania pysków Pospieszalskiego, albo Wildsteina?
Ciekawe, nawiasem mówiąc, że ten "jeden ze współautorów" projektu chce zachować anonimowość...
czwartek, 17 listopada 2011
Laureat, psiakrew...
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/obama-usa-pozostana-mocarstwem-pacyfiku,1,4909042,wiadomosc.html
Przecieram oczy... Przecież ten człowiek , o ile dobrze pamiętam, dostał pokojową nagrodę Nobla...
Przecieram oczy... Przecież ten człowiek , o ile dobrze pamiętam, dostał pokojową nagrodę Nobla...
poniedziałek, 14 listopada 2011
Rozrywki umysłowe...
Janusz Meissner, popularny autor powieści o lotnictwie i autor znakomitej trylogii o piractwie („Opowieść o korsarzu Janie Martenie” - kto nie czytał, niech rozpacza), opowiadał kiedyś następującą anegdotkę.
W latach trzydziestych minionego wieku był pilotem w stacjonującym pod Lidą (obecnie miasto w białoruskim obwodzie nowogrodzkim) pułku lotnictwa myśliwskiego. I oto zdarzyło się, że do pułku zjechała inspekcja pod komendą jakiegoś generała. Generał był kawalerzystą, choć dla całej historyjki niewielkie ma to znaczenie.
Pod koniec inspekcji general zapytał dowódcę jednostki, jak kadra spędza czas wolny.
- Melduję, panie generale, że z zapałem oddajemy się rozrywkom umysłowym.
- A jakimże to rozrywkom się oddajecie? - zapytał generał.
- Melduję, panie generale, że mamy tu bibliotekę.
Generał, choć szlify oficerskie zdobywał jeszcze w carskiej armii, „krugłym durakom” nie był i wiedział, że biblioteki w pułkach II RP były równie rzadkie, jak meczety w państwie watykańskim.
- Pokażcie mi tę bibliotekę - zażądał.
Zaprowadzono go do dość przestronnego pomieszczenia z kilkoma, poustawianymi przy ścianach szafami. Szafy były pozamykane, a na środku pokoju stał stół, na którym obok potężnego kufla leżała niewielka łyżeczka… powiedzmy, do jedzenia lodów.
- Hm… a jakie wy tu książki macie - drążył temat generał.
- Melduję, panie generale, że książek tu nie mamy. W tych szafach mamy rozmaite wódki.
- Toż wy tu pijaństwo uprawiacie! - rozsierdził się generał.
- Nijak nie, panie generale. My tu uprawiamy rozrywki umysłowe.
- Niby jakie?
- No… jeden wychodzi, a reszta umawia się na jakieś słowo. Potem na każdą literę danego słowa do tego kufla wlewamy po łyżeczce trunku, którego nazwa zaczyna się na tę literę i starannie wszystko mieszamy. Ten, co wyszedł, wraca, wypija i musi zgadnąć, co to za słowo.
- Mmmm… no to spróbujemy. Ja wymyślę słowo, a żeby nie było fałszu, niech wyjdzie… o, ten porucznik.
I generał wskazał jakiegoś młodego oficera.
Wskazany zasalutował i wyszedł.
- Mmmm… - zaczął się zastanawiać generał. - O! Mam! MAMA.
Do kufla wlano po łyżeczce maliniaku, angielskiej gorzkiej, miętówki i anyżówki. Porucznik wrócił, wypił, mlasnął językiem i zameldował:
- MAMA, panie generale.
- Wyjdzie jeszcze raz - nasrożył się generał. - Udało mu się!
Oficer wyszedł.
General myślał dość długo, ale w końcu twarz mu rozjaśnił zwycięski uśmiech.
- PAPA!
Do kufla wlano pieprzówkę, alasz, podpalankę i angielską gorzką.
Porucznik wrócił, wypił i służbiście wypalił:
- Melduję posłusznie, panie generale: PAPA.
- Noooo… - zdumiał się generał. - Co wy w wojsku robicie? Z takim smakiem jako kiper w fabryce wódek u Baczewskiego zarobicie fortunę!
- Panie generale, co mi pan tu takie dziecinne zagadki zadaje. Ja tu wczoraj zgadłem KONSTANTYNOPOL i NABUCHODONOZORA!
W latach trzydziestych minionego wieku był pilotem w stacjonującym pod Lidą (obecnie miasto w białoruskim obwodzie nowogrodzkim) pułku lotnictwa myśliwskiego. I oto zdarzyło się, że do pułku zjechała inspekcja pod komendą jakiegoś generała. Generał był kawalerzystą, choć dla całej historyjki niewielkie ma to znaczenie.
Pod koniec inspekcji general zapytał dowódcę jednostki, jak kadra spędza czas wolny.
- Melduję, panie generale, że z zapałem oddajemy się rozrywkom umysłowym.
- A jakimże to rozrywkom się oddajecie? - zapytał generał.
- Melduję, panie generale, że mamy tu bibliotekę.
Generał, choć szlify oficerskie zdobywał jeszcze w carskiej armii, „krugłym durakom” nie był i wiedział, że biblioteki w pułkach II RP były równie rzadkie, jak meczety w państwie watykańskim.
- Pokażcie mi tę bibliotekę - zażądał.
Zaprowadzono go do dość przestronnego pomieszczenia z kilkoma, poustawianymi przy ścianach szafami. Szafy były pozamykane, a na środku pokoju stał stół, na którym obok potężnego kufla leżała niewielka łyżeczka… powiedzmy, do jedzenia lodów.
- Hm… a jakie wy tu książki macie - drążył temat generał.
- Melduję, panie generale, że książek tu nie mamy. W tych szafach mamy rozmaite wódki.
- Toż wy tu pijaństwo uprawiacie! - rozsierdził się generał.
- Nijak nie, panie generale. My tu uprawiamy rozrywki umysłowe.
- Niby jakie?
- No… jeden wychodzi, a reszta umawia się na jakieś słowo. Potem na każdą literę danego słowa do tego kufla wlewamy po łyżeczce trunku, którego nazwa zaczyna się na tę literę i starannie wszystko mieszamy. Ten, co wyszedł, wraca, wypija i musi zgadnąć, co to za słowo.
- Mmmm… no to spróbujemy. Ja wymyślę słowo, a żeby nie było fałszu, niech wyjdzie… o, ten porucznik.
I generał wskazał jakiegoś młodego oficera.
Wskazany zasalutował i wyszedł.
- Mmmm… - zaczął się zastanawiać generał. - O! Mam! MAMA.
Do kufla wlano po łyżeczce maliniaku, angielskiej gorzkiej, miętówki i anyżówki. Porucznik wrócił, wypił, mlasnął językiem i zameldował:
- MAMA, panie generale.
- Wyjdzie jeszcze raz - nasrożył się generał. - Udało mu się!
Oficer wyszedł.
General myślał dość długo, ale w końcu twarz mu rozjaśnił zwycięski uśmiech.
- PAPA!
Do kufla wlano pieprzówkę, alasz, podpalankę i angielską gorzką.
Porucznik wrócił, wypił i służbiście wypalił:
- Melduję posłusznie, panie generale: PAPA.
- Noooo… - zdumiał się generał. - Co wy w wojsku robicie? Z takim smakiem jako kiper w fabryce wódek u Baczewskiego zarobicie fortunę!
- Panie generale, co mi pan tu takie dziecinne zagadki zadaje. Ja tu wczoraj zgadłem KONSTANTYNOPOL i NABUCHODONOZORA!
Subskrybuj:
Posty (Atom)